Anielicę tą wykonałam jako drugą pracę w nowym stylu i muszę (nieskromnie) przyznać, że wyszła świetnie. Jak na prawdziwą niebiańską anielicę przystało, potrafi ona grać na lirze i tak oto mi grała podczas lepienia ;) Lirę zrobiłam bez trudu, większy problem sprawiło mi doczepienie strun (w tym przypadku cieniutkiego, srebrnego drucika). Pomysł na zrobienie liry zrodził się przypadkiem, robiąc ją korzystałam z wyobraźni, gdyż nie udało mi się znaleźć żadnej z masy solnej. Jakość zdjęć kiepska - niestety ostatnio aparat mi szwankuje.
Do usłyszenia niebawem, pozdrawiam - Ola ;*










